Informator

WESOŁYCH ŚWIĄT!

kwiecień 03, 2021
Informator

Zanim zobaczysz na żywo - film w 4k

marzec 26, 2021
WAITOMO CAVES
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 15 marca

marzec 15, 2021
Zdarzyło się dzisiaj...
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 11 marca

marzec 11, 2021
Zdarzyło się dzisiaj...
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 03 marca

marzec 03, 2021
Wydarzyło się...
LITERATURA - Receznje

Miłość w czasach zarazy - Gabriel García Márquez

luty 02, 2021
Zdecydowanie widać rękę mistrza. Chyba tym można odróżnić naprawdę świetnych pisarzy od całej reszty. Potęgą wyobraźni, odwagą, umiejętności podania kapitalnej historii w cudownej formie. Bo język tej książki to mistrzostwo samo w sobie.
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 27 stycznia

styczeń 27, 2021
Wydarzyło się 27 stycznia...
Kalendarium

Kopia Kalendarium Radia Istebna - 20 stycznia

styczeń 20, 2021
Zobacz co wydarzyło się 20 stycznia.
Informator

Kalejdoskop Radia Istebna - 17.01.2021

styczeń 13, 2021
Pierwszy tegoroczny Kalejdoskop, a w nim rozmowa z pięcioma nietuzinkowymi goścmi. - Lucyną Ligocką-Kohut - Fundacja Koronki Koniakowskiej - prof. dr hab. Ernest Zawada - Dziekan ATH i malarz - Monika Kuczek - managerka muzyczna - Robert Gałka - autor…

"Opowiadania kołymskie" Warłam Szałamow

"Porzućcie wszelką nadzieję,  wy, którzy tu wchodzicie".

Alighieri pisząc te słowa w XIV wieku nie mógł nawet przypuszczać,  że  uciekną one na Daleką Północ i odbiją się w sercach i umysłach milionów więźniów sowieckich łagrów, bo zaiste, wstępowali oni do piekła. Na rubieże życia i śmierci. Do więzienia bez dachu. Bo trzeba Wam wiedzieć, cóż to jest ta Kołyma. Bezkresny obszar, Przeklęta Wyspa, jak nazywana była przez więźniów, z klimatem tak surowym na północnym wschodzie ZSRR. To również stan umysłu i dusz tych chodzących widm, które porzuciły nadzieję i wiarę,  którym w tym mroźnym piekle śmierć jawiła się jako wybawienie z udręki.  Głodu wszechogarniąjacego, który zaćmiewał umysł i czynił z więźniów powolnych zombi, zdolnych do wszelkich niegodziwości, byle włożyć do ust choć kawałek czegoś, co na chwil parę powstrzymywało tę ssącą, nieukojoną nigdy, instynktowną potrzebę. Zimna tak potwornego, że odbierało zdolność myślenia, sprawiało,  że odmrożone palce czerniały a na twarzach na zawsze już pozostawało znamię Kołymy. Wszy, które jadły więźniów z nonszalancją,  świadome swojej liczebnej przewagi i słabości swoich ofiar. Pracy, która wzbudzała tylko niechęć,  bo stała się przyczyną niewysłowionego cierpienia i śmierci tak bezsensownej. W upokorzeniu, pogardzie, w trudzie, nieludzka.  Po gehennie kołymskiego życia przychodziła i zabierała dusze, pozostawiając ciała,  bo Kołyma swoich ofiar nie przyjmowała litościwie w objęcia. Wieczna zmarzlina i kamienie nie mogły być upragnionym grobem tych obłąkanych ludzkich istot.

Kołyma to była również próba. Próba charakterów,  której nie zdało 90% jej przymusowych mieszkańców. I trudno ich za to winić,  bo cóż może jeden przeciw sile natury i bezbrzeżnego okrucieństwa, bestialstwa bezinteresownego a wynikającego tylko i wyłącznie z władzy. Wszelka moralność,  etyczne, zwyczajnie ludzkie zachowania zniknęły gdzieś w śniegach Kołymy,  tak jakby nigdy nie miały miejsca. Tam rządziły instynkty... zwierzęce,  przetrwać.  Ale nie cały wyrok. Nikt nie śmiał nawet o tym marzyć. Przetrwać dzień. Tylko do takiej przyszłości zdolne były te ludzkie wraki.  Nie wyjść do kopalni, gdzie każda grudka złota stawała się bezcenna, bo płacili za nią życiem. Przeklęta Wyspa stała się grobem ducha ludzkiego. To właśnie tu umarło człowieczeństwo. A przecież oni wszyscy,  więźniowie i ich dręczyciele jednaki los wiedli. Wszyscy oni byli ofiarami tej maszyny, tej idei,  co za nic miała człowieka,  dla której był jedynie szkodnikiem. A w gruncie rzeczy wszyscy oni byli niewinni. Zresztą jak pisze sam autor "Bezkarna rozprawa z milionami ludzi dlatego właśnie się udała,  że byli to ludzie niewinni. Byli to męczennicy, nie bohaterowie".

Gułagowej literatury za mną sporo. Jednak w większości naukowej, gdzie mówią fakty. U Szałamowa mówią za to emocje. Tak skrajne, jak daleko położona jest Kołyma. Z tych opowiadań ułożył swój życiorys,  prawie dwudziestu lat zesłania. Potwornego doświadczenia nie tylko dla autora, dla wszystkich, dla których Kołyma stała się Piekłem Dantego.  Czyni to w sposób tak cudownie poetycki, z takim bogactwem jezykowym, stylistycznym i emocjonalnym, tak dramatycznie pięknie. "Opowiadania kołymskie"  wrzuciły mnie w dwie, skrajnie różne przepaści. Ta pierwsza to potworna trwoga, żal, gniew, niedowierzanie, współczucie. Z dna tego nieszczęścia chciałam uciec, nie wiedzieć,  zapomnieć. Ta druga to zachwyt nad pięknem słowa,  którego Szałamow jest mistrzem absolutnym, a który mnie onieśmielał i przyciągał i którego wyrzec się nijak nie mogłam. Niewiarygodne, jak można połączyć tak skrajne doznania, zamknąć je w okładce i oddać światu.  Niech wie. I jakim trzeba być człowiekiem, że udało mu się ocalić w bezmiarze tragedii piękno,  swoje własne. I skąd wziął siłę,  żeby oddać je nam, czytelnikom, w posiadanie.

Nie polecam, ja namawiam gorąco , zachęcam, proszę. Czytajcie, bo to pozycja wyjątkowa.

Komentuj

Dodatkowe informacje

  • Tytuł: Opowiadania kołymskie
  • Autor: Warłam Szałamow
  • Recenzja: Katarzyna Musiał
Zaloguj się, by skomentować