Słuchaj nas: Winamp   Logo20WMP   reaplayer   

Pogadamy?
Recenzje

"Jaśnie pan" Juame Cabre

czerwiec 24, 2018
No i stało się, spotkaliśmy się wreszcie. Dość długo wyczekiwane spotkanie, ale niezwykle owocne, ekscytujące i co tu dużo mówić, bardzo udane.  
Religia

Święty Jan Kanty

czerwiec 24, 2018
Urodził się 24 VI 1390 r. w miasteczku Kęty odległym 30 km od Oświęcimia. Wywodził się z zamożnej rodziny mieszczańskiej.
Proza

Leonard Kamiński Gabriel.

czerwiec 22, 2018
Mowa pogrzebowa Marilyn Monroe.
Ciekawostki Literackie

Inne spojrzenie na literature.

czerwiec 22, 2018
Osiemnastowieczne metody wychowawcze i pomoce szkolne.
Poezja

Iga Malik.

czerwiec 21, 2018
Tryptyk Duński... 
Recenzje

"Hrabia" tom I. Robert Gałka.

czerwiec 19, 2018
Doczekałam się wreszcie. Najpierw się będę chwalić, mam z autografem .  

 

  pozdrowienia sluchaczy moje   zamow utwor moje
 
 program radiowy moje
   

Bajka o zagubionym skrzydełku.

Wszyscy jesteśmy aniołami o jednym tylko skrzydle, możemy wzbić się tylko wtedy, gdy obejmiemy się wzajemnie ... 

Opowiem Ci bajkę... O zgubionym skrzydełku...  

 

- Skrzydełku... ? 

 

Tak... Skrzydełku... Anielskim życiu.

 

- I mógł tak bez skrzydełka... ?

 

Poczekaj... Daj mówić. - Nie była głupia... Powinna zrozumieć – pomyślała. Aniołem była... Nie, człowiekiem. Choć... Serce bardziej ludzkie bolało czasami.

 

- Skąd była?

 

Trudne pytanie... Z każdego miejsca po trochu. Z ciszy i nie ciszy.

 

- Hmm, mów !

 

Nie była sama. Miała siebie… Z czasem miała Jego... Poznawali się powoli. Słowami... Szeptem…. Dotykiem… Szukali Siebie.

 

- Kochała Go ?

 

Tak... Kochała... Od zawsze. 

 

- Piękne...

 

Rzadko prawdziwe... Mogę dalej ? Nocami wspólnie śnili. Dniami zwiedzali lasy. Nie potrafili latać... Każde z nich miało po jednym skrzydle...

 

- Ale przecież Anioły... Mają dwa skrzydła.

 

Nie zawsze...

 

- Dziwne...

 

Prawdziwe nie dziwne. Pewnego dnia powiedział: „Chciałbym polecieć wysoko nad białą watę z chmur... Z Tobą... Kocham Cię”. Zamilkła... Przytuliła się mocno... Objęci... Mogli polecieć... Dwa skrzydła… Jedno ciało.. Ich wspólne. Oglądali chmury... Spotykali Anioły... Prawdziwe i te zmyślone... z niedorzecznych nadziei.

 

- Niedorzecznych ?

 

Zrozumiesz... Kiedyś zrozumiesz. Lecieli wysoko... Starali się zapamiętać każdy szczegół.

Ten niezwykły zapach nieba... Aż przyszła noc. Ubrana jak zwykle... Tylko w parę gwiazd.

Oszalał z zachwytu... Chcąc złapać tę chwilę… Nocy dłonie… Oderwał się od Niej.

Lecz nie dosięgną nocy. Teraz Spadali... Każde osobno... I każde spadło gdzie indziej...

On zatonął w niedoskonałości… Ona rzeczywistością żyła. Z jednym skrzydłem...

 

- Jak dziwadło...?

 

Tak. Jak wybryk natury...

 

- A dlaczego nie miała dwóch skrzydeł, jak Anioły ? Te prawdziwe.

 

Dlaczego...? Bo każdy jest Aniołem z jednym skrzydłem. Jeśli chcesz polecieć, musisz objąć drugiego...

 

- Więc nie była prawdziwym Aniołem... Była człowiekiem...

 

Tak... Człowiekiem.. Takim jak ty... Jak ja...

 

- Ciociu ? Dlaczego płaczesz... Jesteś smutna ?

 

Nie... łzy nie są oznaką słabości. Pokazują tylko, że serce jeszcze nie wyschło. Wracając do Niej i Niego... Nie było szczęśliwego zakończenia miłości. Wydaje się, że dzieje się dobrze, gdy jest źle. Wytykana na ulicy palcami szczęśliwie zakochanych z dwoma skrzydłami... Umierała powoli.

 

- Była chora ?

 

Tak… Na niemiłość.

 

- A on ?

 

On ? Miał na imię Marzenie. Nierealne. Nieświadome. Wypowiedziane w bezsenną noc. Nie było Ich. Nie było Nieba…

 

- Ciociu... A gdyby... marzyła dalej...?

 

Gdyby marzyła... Pewnie wciąż chodziłaby szarymi ulicami. Szukając zmyślonego Niego... Bez szans... Z jednym skrzydłem... Nie wróciłaby do domu.

 

- Ta bajka nie była wesoła. Bajka niebajka… Bez róż... Nie rozumiem...

 

Bo życie, to nie bajka. Śpij już..

 

- Życie...?

 

Tak... życie upadłych Aniołów... Chorych na niemiłość.

 

- Znasz ją ?

 

Tak. Nawet za dobrze, ale o tym będzie inna bajka. Teraz już śpij. Dobranoc.

 

Odeszła od jej łóżka. Przez okno spojrzała w gwiazdy. Wyszła na balkon, zdjęła sweter, zimną dłonią dotknęła schowanej pod bluzką wypukłości, tuż nad łopatką. Wolność nie była jej pisana, szczęście też nie. Pozbierała pióra, które zdążyły wypaść, gdy poprawiała bluzkę. „Dziwnie się żyje z jednym skrzydłem” – pomyślała. I oparta o balustradę zasnęła.

 

On, na balkonie naprzeciwko próbował przyszyć drugie skrzydło, ukradkiem spoglądając w Jej zamknięte oczy. Gdyby tylko wiedziała…

Oceń ten artykuł
(9 głosów)