Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 27 stycznia

styczeń 27, 2021
Wydarzyło się 27 stycznia...
Kalendarium

Kopia Kalendarium Radia Istebna - 20 stycznia

styczeń 20, 2021
Zobacz co wydarzyło się 20 stycznia.
Informator

Kalejdoskop Radia Istebna - 17.01.2021

styczeń 13, 2021
Pierwszy tegoroczny Kalejdoskop, a w nim rozmowa z pięcioma nietuzinkowymi goścmi. - Lucyną Ligocką-Kohut - Fundacja Koronki Koniakowskiej - prof. dr hab. Ernest Zawada - Dziekan ATH i malarz - Monika Kuczek - managerka muzyczna - Robert Gałka - autor…
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 12 stycznia

styczeń 12, 2021
Wydarzyło się...
Informator

Zanim wynaleziono drony

styczeń 05, 2021
To nie żaden photoshopowy fotomontaż ani też bujda na resorach, to prawdziwe gołębie przysposobione do robienia  lotniczych zdjęć szpiegowskich!
LITERATURA - Receznje

Salman Rushdie "Ziemia pod jej stopami"

grudzień 29, 2020
O jaką ja miałam przeprawę z tą książką, sto razy się poddawałam, i tyle samo razy autor jedną frazą potrafił mnie zanęcić.
Poezja

Kazimierz Wierzyński - Serce z kamienia

grudzień 10, 2020
Będziemy się leczyli na jesień,Na październik, listopad i grudzień,Na wieczory i noce śród nagłychZalęknionych, surowych przebudzeń.Będziemy przysięgali na ptakiI zasiane wiatrami byliny,Że na przyszłą wiosnę na pewnoOdkwitniemy i powrócimy.I będziemy siadali przy stoleZ wiernym psem, co wyciągnie się w nogach,Zatopieni…
Inne

Runął słynny radioteleskop

grudzień 02, 2020
Nikt wiecej już takich zdjęć nie zrobi - Arecibo zniszczony. 
Kalendarium

Święto Dziękczynienia czyli Thanksgiving

listopad 26, 2020
Święto Dziękczynienia to świeto zbiorów, celebracja miłości Stwórcy, który obdarza obfitością plonów, podtrzymuje przy życiu, daje pokarm ciału.   

Leopold Staff

      Cieszmy się! Błoń zakwitła pierwszym śniegu puchem.
      Rozdzwoń swe serce śmiechem, w białe dłonie klaśnij!
      Wybiegniem na mróz nadzy i z ostrym podmuchem
      Damy włosom swym użyć wietrznej, psotnej waśni.

      W biały ogień wyiskrzy nam mróz krew czerwoną!

      Wicher hula! Z łoskotem lód pęka na rzece!
      Po błoniach, kędy stopy w pianach śniegu toną,
      Polecę, na pierś wziąwszy cię swą, hej, polecę!

      Tam bór stary, gdzie zima serce swe ukryła,

      Srebrny kwiat szronolihtny, w szkle lodu zamknięty...
      Gdzieś dawno bajka moja łzy tęsknot zeń piła...
      Przetom czasem jak święty... czasem jak przeklęty...

      Ostre biczyska mrozu dzielnie tną nam twarze. -

      W powietrzu odmłodzonern, suchem i wesołem
      Lećmy igrając z mrozem, aż nam się ukaże
      Bór, gdzie nikt nie był dotąd, a my będziem społem.

      Lekkim i skocznym tanem ścigajmy wichr w biegu,

      Mróz rozpętał swe szczęście, oszalał z radości!
      Ostrożnie, byle jeno nie pokalać śniegu,
      Bo zima rozkochała się w swojej białości. -

      Całe niebo wełnistych, puszystych obłoków

      Padło na ciche pola. - Ja cię, jak wichr, niosę,
      Za nami już sto stai;iń, przed nami sto kroków
      I oto bór! - Skocz z piersi mej na stopy bose...

      Wstrzymaj oddech... Bór wkoło ponury i ciemny,

      Gałęzie obarczone śniegami śpią w głuszy...
      Wnętrza gęstw mrok rozszerza trwożny i tajemny...
      Wkuło tak uroczyście i cicho jakw duszy...

      A wśród boru śniegami zawiana polana,

      Weselom nocnych wichrów dając wolne pole,
      Jak jakaś biała chwila życia zapomniana,
      Marzy... tą samą bielą co na twoim czole...

      Rozpatrz się... Tam zaryta w sypkie zasp okopy

      Chata chroma... Ta w śniegu wydeptana smuga
      W nią wiedzie... Nie wiesz, czyje ubiły ją stopy...
      Mrok pada, okno ciepłym światłem na nas mruga...

      Strzecha gnie się pod pierzyn ciężarem puchowym,

      Co przypomnieniem ciepła wnętrze chaty grzeje...
      Krawędź strzechy zjeżona szeregiem lodowym
      Sopli... Zwierz-mróz się zimnym rzędem zębów śmieje..

      Zmierzch pada... Błękitnieją fioletem zasp wały.

      Ukryjmy się za pniami... Cicho... Za chwil kilka
      Będą się tutaj dzisiaj dziwne dziwy działy...
      Mrok otwiera swą duszę... Dech w piersi umilka...

      A szyby okien śmieją się światła gawędą...

      Drzewa się wnet obudzą i wnet się ożywią
      Gdy miesiąc błyśnie cichą radością, że będą
      Dziwić się temu, czemu co nocy się dziwią...

      Na widnokręgu księżyc wyrwał się z ciemności,

      Przedarł się przez chmur śnieżną siejbę i drzew ciszę,
      Tknął polanę Gatunkiem swej srebrnej miłości
      I światłem zagrał w sople jak w szklane klawisze...

      A drzewom krew zamarła ocknęła się w żyłach

      I radością ruszyły się w ziemi koronie...
      Powiew niepokój budzi w białych śniegu pyłach,
      Padających jak kwiaty z niebiosów w omdlenie...

      I srebrna zawierucha śniegu i księżyca

      Zapukała w wesołe okna cieplej chaty...
      Drzwi się rozwarły, blade wyjrzały z nich lica
      I wyszedł z izby starzec biały i brodaty...

      Miał biały płaszcz włochaty śnieżystym kożuchem,

      Na który długa broda kładła srebro siwe;
      Włos mlecznej siwej głowy żył wiatru podmuchem
      I zatarł starzec ręce ucieclią szczęśliwe...

      Przesunął wzrok po soplach lśniących szklanym sznurem,

      Uciszył dłonią wiatru zabawy i swary,
      A śnieg na skroń mu padał... padał... aż kapturem
      Wysokim, miękkim nakrył mu głowę i bary...

      Starzec wziął dwie gałązki w dłonie... ważył chwilę

      I zagrał w sople lodu jak w szklane cymbały...
      Płaty śniegu się porwą jak białe motyle
      I zawiodą marzący, lotny taniec biały...

      A biały gędźbiarz zimy gra... Bór słucha czarny

      I słuchając polanę obstąpiły kołem
      Zwabione wilki, dziki, niedźwiedzie i sarny,
      Oszołomione cudu śnieżnego żywiołem...

      A biały gędźbiarz zimy gra.,. W lodowe sople

      Dzwoni, aż w sen rozpieścił okrąg leśnej głuszy...
      Padają kwiaty śniegu i jak szklane krople
      Spadają dźwięki w biały zachwyt naszej duszy...

Komentuj

Zaloguj się, by skomentować