LITERATURA - Receznje

Piotr Kościelny "Zwierz"

lipiec 15, 2020
Mam bardzo mieszane uczucia. Ona jest w mojej opinii i dobra i zła.
Informator

Ożywianie obrazów dzięki sztucznej inteligencji – DeepFake.

lipiec 09, 2020
Czy zdajecie sobie sprawę, że powoli zbliża się dzień, kiedy w stare zdjęcia z albumów babci tchniemy nowe życie?
Informator

Twarz jak dzieło sztuki

lipiec 03, 2020
Nie do wiary, co można zrobić ze swoją twarzą.
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna 2 lipiec

lipiec 02, 2020
Zdarzyło się...
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 29 czerwiec

czerwiec 29, 2020
Wydarzyło się...
LITERATURA - Receznje

Anna Kamińska "Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak"

czerwiec 29, 2020
Piękna. W swojej prostocie, nie doszukiwaniu się i skupianiu na skandalach, opowieść o niezwykłej kobiecie, postaci niejednoznacznej tak w świecie nauki jak i w środowisku, w którym żyła.

Lokomotywa

Wersja dla Mam ...

"Matka na spacer zimą wybywa,

Ciepło ubrana i pot z niej spływa.

Dzieci okrywa.

Goni i sapie, dyszy i dmucha,

Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:

But – jak gorąco!

But – jak gorąco!

But – jak gorąco!

But – jak gorąco!

Już ledwo sapie, już ledwo zipie,

Spod czapki Młody już okiem łypie.

Plecaki do niej podoczepiali

Wielkie i ciężkie, jakby ze stali,

I pełno rzeczy w każdym plecaku,

W jednym paluszków, a w drugim maku,

A w trzecim siedzą oba grubasy,

Na plecach czuje wszystkie obcasy.

A czwarty plecak pełen bananów,

W piątym szaliki dla obu Panów,

W szóstym łopata, o! jaka wielka!

I jeszcze z piciem ciepłym butelka.

W siódmym są kremy, puder, pieluchy,

W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie poduchy,

W dziewiątym same potrzebne troczki,

W dziesiątym klucze, soczki i smoczki,

A tych plecaków jest ze czterdzieści,

Nikt nie wie, ile się w nich pomieści!

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów

I każdy zjadłby tysiąc kotletów,

I każdy nie wiem jak się wytężył,

To nie udźwignie! Matka zwycięży!!!

Nagle ryk,

Nagle kwik,

„Nie płacz już,

drzwi tuż, tuż!”.

Najpierw powoli, jak żółw ociężale,

Ruszyła mateczka po schodach ospale.

Podrzuca tobołki i w ruch krok po kroku,

Plecaki telepią przy każdym jej boku.

I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,

I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

Do sklepu, do banku, na pocztę – przez most,

Na górkę – przez tunel, na placyk – przez las,

I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,

Do taktu tupoce i puka i stuka to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to.

Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,

Jak gdyby spieszyła wieczorem na bal.

Do przejścia dobiega zziajana, zdyszana,

Ups! Nagle wypada zabawka blaszana...

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?

A co to , a kto to, to Synek tak pcha?

Że ledwo utrzyma, nie zrobi buch-buch?

To dziecko wprawiło zabawkę tę w ruch!

Dogania, brakuje już tylko trzech kroków,

A Malec pogania nogami z dwóch boków,

I gnają i pchają i jakoś się toczy

Mateczki – Poleczki żywot ten uroczy.

Do domu pospiesza, wciąż biegnie piechotą, to:

Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!..."

 

Propozycja Natalii.

Komentuj

Więcej w tej kategorii: « Cecylia Suszka Tonacja »
Zaloguj się, by skomentować