Receznje

Jaume Cabre "Wyznaję"

lipiec 16, 2019
Z pełną odpowiedzialnością, bez zbędnej egzaltacji wyznaję...to książka mojego życia.
Informator

Najpiękniejsza Góralka 2019

lipiec 14, 2019
Tak wybierano Najpiękniejszą Góralkę 2019 w Istebnej - baaardzo obszerna relacja filmowa.
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 14 lipca

lipiec 14, 2019
Zdarzyło się...
Informator

XXIII Dni Istebnej - video

lipiec 13, 2019
Pierwszy dzień w trzech odcinkach - zapraszamy.
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 13 lipca

lipiec 13, 2019
Zdarzyło się...
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 12 lipca

lipiec 12, 2019
Zdarzyło się...

Ján Botto - Śmierć Janosika

28 Kwi 2019
Kadr z serialu 'Janosik' reż. Jerzy Passendorfer, Zespół Filmowy Panorama Kadr z serialu 'Janosik' reż. Jerzy Passendorfer, Zespół Filmowy Panorama

28 kwietnia 1881 r. w Bańskiej Bystrzycy zmarł Ján Botto.
Dlatego może warto z tej okazji przypomnieć jego balladę "Śmierć Janosika" z 1846 roku.

Pada rosa, pada od białego rana,
Z rzewnym płaczem chłopiec owieczki zagania:
Na dół, owce, na dół, na dół dolinami,
Już Janosik więcej nie pójdzie za wami!
Na dół, wy kozice, z tej wysokiej skały,
Już wam Janosika ziandary złapały!
Złapali, złapali jak na lepie ptaszka,
Za siedmioma drzwiami zamknięta ciupażka,
A samego zewsząd obeszli dokoła,
Jak te czarne kruki białego sokoła.

Janosik se winko popija za stołem,
A obława biały dom otacza kołem.
Janku, ty junaku, obejrzyj się, gorze!
Już cię obstąpiło drabów całe morze,
Hej, szerokie morze, a tyś mały kamień:
"Poddaj się, Janiczku, mamy cię na amen!"
A choćby was, obcych, było za trzy światy,
To Janosikowi jesteście w pół pięty,
Choćbyście padali z nieba jako deszcze,
Małego mu palca nie sięgniecie jeszcze.

U dźwierzy siekiery, w oknach pistolety:
"Już ty nam, sokole, nie ujdziesz niestety!"
Choćbyście i burzą grzmieli weń od rana,
Jeszcze Janiczkowi kula nie odlana.
Choćbyście rąbali go jak w lesie drewno,
Nie zakrwawi mu się koszula na pewno.
Janko sobie jeszcze dopija powoli,
A ze drzwi obława już na niego wali:
"Chwytajcie go!" Zaraz, siadajcie se ino,
Jeszcze mi tu na dnie pozostało wino!
"Łapcie go!" A co to znów za zdrajca, kto to?
Ty, Gajdoszu? Zatem pierwszy zgiń, niecnoto!
Urwał jednym chwytem róg stołu, świsnęło
I Gajdosz legł trupem za swe podłe dzieło.

Janosik od stołu nawet wstać nie raczy,
Z drzwi jak dziki potok wali tłum siepaczy:
"Hej, na niego, chłopcy! Na nic to obawa!
Nas tysiąc, on jeden, Łatwa będzie sprawa!"
Zaświerzbiały ręce. Więc to tak? No, ładnie!]
A tak na pół korca ilu was wypadnie?
Jak rozłożył rączki, tę w prawo, tę w lewo,
Padły draby, niby na porębie drzewo.
I byłby Janosik na swobodzie bywał,
Gdyby mu się zły duch tam nie przypatrywał.
Baba im zdradziecka wrzasnęła z przypiecka:
"Podsypcie mu grochu, to nie będzie strachu!"
Sypnęli mu grochu pod jelenie nóżki,
W cetnarowe mu je okuli łańcuszki.
Lecz wystarczył jeden ruch Janosikowy:
Jak byle skorupka prysły te okowy.
Ejże, do pioruna! Wy łotrzy opili,
Teraz jeść będziecie, coście nawarzyli!
Tylko raz odwinął się na odlew, łup!
Już siedmiu łapaczom oczy stają w słup,
Tylko raz łańcuchem wywinął na strony,
Już to wszystko leży jak ścięte jesiony.
Próżno go rąbały i próżno strzelały,
Tyle skutku, co do granitowej skały.
I byłby Janosik na swobodzie bywał,
Gdyby mu się zły duch tam nie przypatrywał.
Baba im zdradziecka wrzasnęła z przypiecka:
"Po pasie go tnijcie, tam on siłę skrywał!"
I sto fuzji w niego uderzyło grzmotem,
I sto szabel w niego łysnęlo z migotem,
Ale wszystkie szable owe i wystrzały
Odbite od niego we wrogów trafiały.
Wtem jedna krzywula, na odlew bijąca,
Czarodziejską żyłkę w pasie mu przetrąca.
"No, toście mi dali, coście mi dać mieli!"
Już junak Janosik jak chłopczyna słaby,
Już rączki i nóżki mu okuły draby.
Żeby ciebie, babo, wszyscy diabli wzięli!

Janosik, kapitan, był ci jak tulipan!
Teraz, Janosiku, zdejmą z ciebie dolman,
Twój czerwony dolman, koszulę zieloną:
Oj, biadaż! Oj, będzie ci wnet pościelono.
Na brzytwach pościelą tobie, na pożarze!
Cóż, bijcie i tnijcie! Pan Bóg was ukarze.

Janiczku, zbójniczku, nieposłuszne dziecię!
Gdybyś nie zbójował, nie męczyliby cię.
"Zbójowałem ci ja za słuszność u panów,
Poiłem ja trawę czarną krwią tyranów!
Zbójowałem ci ja siedem lat od biedy:
A wy lud nieszczęsny łupicie od kiedy?"
Dużo masz, Janiczku, złota schowanego,
Gdzie je pochowałeś? "A co wam do tego?
Niechaj leży w Tatrach, kiedy sobie leży,
A i tak je znajdzie, komu się należy.
Jak nie było moje, tak nie będzie wasze,
A tego, kto szablę za słuszność przypasze!"
Janku, ty junaku, skarb ukryłeś duży,
Zapłać nim i niech ci młode życie służy!
"Zapłacić? A za co? Wy psiogłowcy wściekli!
Nie! Teraz mnie zjedzcie, skoroście upiekli!"

Na dół, owce, na dół, na dół dolinami,
Już Janosik więcej nie pójdzie za wami,
Na dół, wy kozice, z tej wysokiej skały,
Już draby dla Janka pętlę uwiązały.

Tłumaczył: Robert Stiller

Komentuj

Józef Michałek

Założyciel Radia Istebna.

kontakt: 515 533 522

Zaloguj się, by skomentować