Inne

Czterech jeźdźców cyfrowej apokalipsy

sierpień 10, 2020
Nie da się ukryć, że Tim Cook, Sundar Pichai, Jeff Bezos i Mark Zuckerberg są ludźmi, którzy mają ogromny wpływ na życie codzienne milionów ludzi na świecie.
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna 7 sierpnia

sierpień 07, 2020
Zdarzyo się...
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 6 sierpnia

sierpień 06, 2020
Zdarzyło się...
LITERATURA - Receznje

Wojciech Tochman "Pianie kogutów, płacz psów"

sierpień 04, 2020
Trudna i bolesna lektura. Przeczołgała mnie zdrowo. I uświadomiła mi, jak mało wiem o Kambodży. W zasadzie nic, ale nadrobię, bo temat ciekawy.
Kalendarium

Rafał Wałach (ur. 27.04.1959, zm. 30.07.2011) - urywki wspomnień

lipiec 30, 2020
Z okazji przypadającej dziś 9. rocznicy śmierci Rafała, chcemy przypomnieć jego osobę poprzez wybrane fragmenty wspomnień.
LITERATURA - Receznje

Angelika Kuźniak "Papusza"

lipiec 29, 2020
Mam bardzo mieszane uczucia. Już pędzę mówić dlaczego.

GRETA GARBO 18.09.1905 - 15.04.1990

18 września 1905 roku urodziła się Greta Garbo, wielka gwiazda lat 20. i 30.

Boska Greta, "Mysterious stranger", "meteor, który spadł na Hollywood znienacka", najbardziej tajemnicza gwiazda złotej ery kina, "szwedzki sfinks". Skandynawska aktorka, która wniosła na ekran pełne melancholii spojrzenia, zmysłowość połączoną z tajemniczością, urodę i styl. Jej wizerunek był perfekcyjnie budowany i idealnie pasował do jej wyglądu, charakteru i sposobu gry. Jeszcze w Szwecji reżyser Mauritz Stiller zmienił jej prawdziwe nazwisko (Greta Lovisa Gustafsson) na Garbo. Garbo podobno oznacza leśne, tajemnicze stworzenie. Zagrała u Stillera w filmie "Gosta Berling" i dzięki niemu trafiła do Hollywood. I to podobno on stworzyl jej image - kobiety nieodgadnionej, której milczenie i odosobnienie wzmagało niedosyt, zachwyt, zainteresowanie i niepewność czy to tylko wizerunek, czy ona taka jest w rzeczywistości. Nieodgadniona piękność.

Po przyjeździe do Ameryki musiała dostosować swój wygląd do wymogów MGM. M.in. schudła 15 kg, żywiąc się szpinakiem i kapustą. Właściciele wytwórni filmowej nadal nie mieli pewności czy się spodoba tak odmienna w wyglądzie i wysoka aktorka. Dopiero sukces sesji zdjęciowej rozwiał wątpliwości co do Graty Garbo. Była ogromnie fotogeniczna. Ponad 10 lat miała jednego fotografa. Clarence Sinclair miał nawet przydomek "the man who shot Garbo", on natomiast mówił na Gretę Garbo "Mona Lisa XX wieku". Miała naturalny talent do pozowania. MGM zatrudniło również projektanta, Adriana, który był odpowiedzialny za wszystkie stroje i kreacje Garbo. Kostiumy miały pasować do konkretnego filmu, a równocześnie tworzyć spójny wizerunek gwiazdy.

Jej filmy cieszyły się wielką popularnością. Wykreowała typ kobiety wampa pełnej erotyzmu, wyrafinowanej. Grała wspaniale.

W filmie "Symfonia zmysłów" rozkochala w sobie Johna Gilberta. Miłość kwitła na oczach widzów, Greta Garbo całowała naprawdę, sceny miłosne nie wymagały dubli. "Kusicielka". "Żar miłości". Zaczynała karierę w niemym kinie i ze względu na jej status gwiazdy tworzono z nią nieme filmy nawet w erze dźwiękowej. Wreszcie zrealizowano film dźwiękowy z Garbo. Publiczność przyjęła z entuzjazmem chropowaty i zmysłowy głos swojej gwiazdy. Jej pierwsza wypowiedziana w filmie "Anna Christie" kwestia brzmiała: "Daj whisky z piwem imbirowym, tylko nie żałuj skarbie!". Film w ciągu tygodnia zarobił 10 000 dolarów. Garbo stała się jeszcze większą gwiazdą.

Początki swej kariery budowała w Szwecji. Nie była to łatwa droga ze względu na śmierć ukochanego ojca i problemy finansowe rodziny. Musiała porzucić szkołę. Podjęła prace w zakładzie fryzjerskim jako dziewczyna do namydlania, potem w sklepie z kapeluszami. Za pieniądze z reklamy kapeluszy mogła opłacić kurs aktorski. Później podjęła naukę w Królewskiej Akademii Sztuki Teatralnej w Sztokholmie, gdzie uzyskała stypendium. Była jedną z najlepszych uczennic.

Podczas swej filmowej kariery z wielkim sukcesem stworzyła postać femme fatale, nieprzystępnej, zmysłowej uwodzicielki pełnej magnetycznego erotyzmu. Kamera ją kochała i wydobywała jej melancholijną posągową urodę, hipnotyzujące, smutne spojrzenia, niezwykłe oczy z długimi rzęsami, piękne ruchy ciała i aurę tajemniczej piękności. Jej siła leżała w zbliżeniach twarzy, która wyrażała wielką siłę emocji i uczuć. Ogromne znaczenie miało więc zarówno właściwe oświetlenie, jak i praca kamery.

Garbo była bardzo pracowita, nie spóźniała się na plan, można była na niej polegać. Jej filmy przyciągały do kin publicznosć. "Zuzanna Lenox". "Anna Karenina" "Romans". "Ludzie z hotelu". "Królowa Krystyna". "Mata Hari", której premiera wywołała taki oddźwięk u widzów, że policja obawiała sie zamieszek i obstawiała otaczające kino uliczki . "Dama kameliowa" (1936), która do dziś porusza niejedno serce. Za ten film dostała jedną z 4 nominacji do Oscara (pozostałe nominacje: "Anna Christie", "Romans", "Ninoczka").

Nigdy nie przełamała swej niechęci do wywiadów, udzielała zdawkowych odpowiedzi lub wręcz ignorowała pytania, przerywała rozmowy z dziennikarzami.

W 1939 zagrała odmienną, komediową rolę. Film Ernesta Lubitscha "Ninoczka" został bardzo dobrze przyjęty. Był reklamowany sloganem "Garbo się śmieje!". Kolejny, "Dwulicowa kobieta", okazał się końcem kariery Garbo. Nie pasował do niej nowy wizerunek. Aktorka powiedziała, że tą rolą "wykopano mi grób". W wieku 36 lat, po zagraniu w blisko 30 filmach wycofała się z kontynuowania kariery filmowej.

Często pisze się, że jej życiowym mottem była kwestia z "Ludzi z hotelu" - "chcę być sama". Aktorka tłumaczyła, że w prawdziwym życiu tak by nie powiedziała. Chciała jedynie, by zostawiono ją w spokoju.

W 1955 roku otrzymała honorowego Oscara za "niezapomniane występy".

Artykuł: Kino_kultura - Partner Radia Istebna

 

Komentuj

Zaloguj się, by skomentować