Kalendarium

KTO RZĄDZI ŚWIATEM?

kwiecień 06, 2020
Dziś, 6 kwietnia przypada 119. rocznica urodzin znakomitego lwowsko-warszawsko-londyńskiego piosenkarza – właśnie, tak to kiedyś bywało, że nie było tekściarzy tylko sami piosenkarze :)
Informator

Jeden jedyny raz, kiedy lew nie zaryczał

kwiecień 04, 2020
4 kwietnia 1960 r. "Ben Hur" otrzymuje 11 Oscarów!
Informator

Miłość mi wszystko wyjaśniła...

kwiecień 02, 2020
Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała - dlatego uwielbiam tę Miłość, gdziekolwiek by przebywała. A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu, w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie, ale wiele jest…
Informator

W zamian za Muzyczny poranek Radia Istebna

marzec 29, 2020
Co łączy te dwa zdjęcia? Kultowe studio Abbey Road.
Informator

Paweł Domagała "Ja tak umiem"

marzec 26, 2020
To numer pełny radości, mówiący o tym, że dla miłości „nie ma, że się nie da.” Pomyślałem, że ten dziwny czas odosobnienia będzie sprawdzianem naszych miłości, że może w tym niespodziewanym zatrzymaniu nie będziemy przeć z całej siły po swoje,…
FILM - Receznje

OUTSIDER (The Outsider)

marzec 26, 2020
OUTSIDER (The Outsider) Pomysłodawca: Richard Price na podstawie prozy Stephena Kinga; Wyk. Ben Mendelsohn, Bill Camp, Cynthia Eviro, Julianne Nicholson, Mare Winnigham, Jeremy Bobb, Derek Cecil, Jason Bateman, USA, 2020, produkcja HBO.

OFICER I SZPIEG

OFICER I SZPIEG (J’ACCUSE), Reż. Roman Polański; Scen. Robert Harris; Wyk. Jean Dujardin, Louis Garrel, Emanuelle Seigner, Vincent Perez, Mathieu Amalric, Francja / Włochy, 2019

OFICER I SZPIEG to bez dwóch zdań wspaniałe filmowe widowisko! Obraz zrealizowany perfekcyjnie – tak narracyjnie, jak i wizualnie. Stara i jak by się mogło zdawać – przebrzmiała historia – malowana jest przez Romana Polańskiego w jego najnowszym dziele na bardzo współczesny sposób. Oficer i szpieg porusza bowiem temat niezwykle aktualny w dzisiejszym – jakże zdawałoby się odległym od przedstawianego świecie – na sposób dający wiele do myślenia. To jedynie z pozoru opowieść o skrzywdzonej jednostce, bo w najszerszym spectrum jest to obraz dedykowany problemowi jakim jest polityczna manipulacja nastrojami i opiniami tzw. opinii publicznej…

 

Oficer i szpieg plakatPL LQ 662x900

 

Trochę z przekory, a głównie po to, aby zaznaczyć po raz kolejny moje subiektywne stanowisko (to są te momenty, w których doceniam bardziej niż bardzo, że nie jestem zatrudniona w żadnej redakcji, która ma “określony profil” który każe mi też czynić “moim profilem”) ????

Zacznę od tego, że nie znajdziecie w tej recenzji żadnych ale to żadnych wycieczek do życia prywatnego Romana Polańskiego. Powodów jest kilka. I jako że nie zwykłam chować głowy w piasek, ani nie jestem pańcią – recenzentką – co swojego zdania nie ma, a jedynie schlebia tam gdzie trzeba – napiszę po raz kolejny: oceniam filmy, nie wydarzenia z życia reżyserów, którzy je robią. To raz. A dwa, aby dobić temat – jestem bardzo ale to bardzo przeciwna nieuprawnionym próbom psychologizowania wytworów kreacji twórców filmowych w oparciu o swoje własne mniemania na temat tego jak bardzo powodowane są ich doświadczeniami osobistymi. Nazywam je wprost: “psychoanalizą dla ubogich”…

A (auto)wrednawie mogę dodać, że w zasadzie każdy kto cokolwiek tworzy (w tym tak wiekopomne dzieła jak “recenzje filmowe”) jest tak samo zakładnikiem swoich własnych mniemań, uprzedzeń, frustracji, fascynacji, fiksacji, ulubionych tematów, nieznoszonych kwestii – jak każdy inny twórca. O pełnym obiektywizmie nie sposób moim zdaniem w tym przypadku mówić. Można jedynie się o zbliżenie doń starać…

* * *

Roman Polański jest twórcą, którego każdego nowego filmu wyczekuję odkąd pamiętam. Pierwszym – acz nie jego „pierwszym” z którym się zapoznałam (co często ma u mnie miejsce w przypadku reżyserów z tak bogatym dorobkiem artystycznym, a którzy tworzyć zaczęli kiedy nie było mnie jeszcze na świecie) – był film “Wstręt”. Darzę znamienitą większość jego dzieł kinomaniacką admiracją, większą niż w przypadku wielu innych, światowej sławy reżyserów.

Co nie oznacza, rzecz jasna, że uważam iż wszystkie dzieła Polańskiego są równie wspaniałe. Niektóre z nich są w mojej opinii jedynie dobre (“Dziewiąte wrota”, “Wenus w futrze”, “Prawdziwa historia”). Ale te, które są wielkie, no sami wiecie które – to klękajcie narody!…

Oficer i szpieg to film specjalny w dorobku Polańskiego. Żaden przez niego zrobiony wcześniej – poza “Pianistą” oraz “Oliverem Twistem” – nie był filmem o tak wielkim rozmachu inscenizacyjnym. To obraz bardzo kinowy, bardzo wizualnie dopieszczony w najmniejszym detalu. W którym ewidentnie bardzo duży budżet służy temu by pochylić się nad sprawami wagi najwyższej.

2oisz

 

Szczególne znaczenie ma w tym obrazie – doskonały scenariusz. Napisany przez autora książki o tym samym tytule co film: Roberta Harrisa. Z którym Polański współpracował już wcześniej przy jednym ze szczególnie cenionych przeze mnie jego obrazów: “Autor widmo”.

Oficera i Szpiega charakteryzuje także obłędnie wspaniała scenografia i kostiumy. Jak i doskonała ścieżka dźwiękowa, skomponowana przez wybitnego Alexdre’a Desplat (którego wielbię!), zdobywcę dwóch Oscarów za muzykę do “Kształt wody” Guillermo del Toro oraz “Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona. A przede wszystkim zdjęcia Pawła Edelmana, którego stała kooperacja z Polańskim datuje się od czasu “Pianisty” z roku 2002.

Te wszystkie elementy – a każdy na najwyższym poziomie – składają się na to, że Oficer i szpieg jest dziełem bardzo spójnym koncepcyjnie, dojrzałym intelektualnie i bardzo powiedziałabym – jednoznacznym – w dobrym znaczeniu tego słowa. Polański w Oficer i szpieg niczego nie relatywizuje. Sprawie swojego bohatera, acz widzianego i przedstawianego oczyma kogoś innego – przygląda się chłodno. Z namysłem. Z rozwagą. W pełni świadomy tego, że opowiada o kwestiach, ktore budziły od swego zarania wielkie emocje. I aby być dobrze zrozumianymi – muszą być przedstawiane – rzeczowo…

 

3oisz

4oisz

5oisz

 

Osobiście uważam za wielką zaletę filmu Oficer i szpieg, że jest podany na sposób niejako “koturnowy”. Teatralny niemalże. Ten zabieg inscenizacyjny pozwala bowiem historii sprzed ponad stu lat wybrzmieć donioślej i poważniej niż gdyby był zrobiony w konwencji filmu szpiegowskiego (którym poniekąd jest), a w którym szybkie zwroty akcji mają za zadanie fokusować uwagę widza na tym, co prowadzi do rozwiązania zagadki. Oficer i szpieg zagadką „sprawy Dreyfusa” – zajmuje się, a i owszem, ale niejako w tle. Wszystko co jest tu najważniejsze jest bowiem obrazowane w taki sposób, aby widz miał pełną świadomość tego, że to jedynie XIX wieczne decorum, zbudowane z elementów scenograficznych przynależnych epoce, w której się dzieje – ale co w rzeczy sednie – jest uniwersalne. I ponadczasowe.

Głośne historie świetnie nadają się na filmy, a sprawa Dreyfusa jest historią wyjątkową. Niesłusznie oskarżony człowiek to zawsze fascynujący temat, ale jest to także aktualny problem z uwagi na zaostrzający się antysemityzm…

Roman Polański – reżyser

Jeśli idzie o nagrody filmowe… temat rzeka, którego nie chce mi się nawet zgłębiać od długiego już czasu, bo są źródłem moich własnych frustracji od zbyt dawna… Przytaczam je zawsze – jeśli to ważne nagrody – że się tak wyrażę z “kronikarskiej rzetelności”. A Oficer i szpieg takowe zdobył na jednym z ważniejszych festiwali filmowych na świecie. Został nagrodzony Srebrnym Lwem (Wielka Nagroda Jury) oraz nagrodą Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych (FIPRESCI) na 76. MFF w Wenecji.

* * *

Jest rok 1894. Alfred Dreyfus (świetny Louis Garrel – znany z “Marzycieli” Bernardo Bertolucciego oraz “Ja. Godard” Michela Hazanaviciusa), kapitan armii francuskiej pochodzenia żydowskiego zostaje skazany na dożywocie za szpiegostwo na rzecz Niemiec, a co więcej – publicznie zhańbiony. Prawomocny wyrok – aczkolwiek po procesie prowadzonym za zamkniętymi drzwiami – powoduje, że niewinny człowiek ląduje na lata w izolatce, na Diabelskiej Wyspie, jednej z kolonii karnych w Gujanie Francuskiej. Tu dygresja – dla spragnionych historycznego kontekstu – to miejsce zesłania dla przestępców politycznych wymyślił kilkadziesiąt lat wcześniej nie kto inny jak Cesarz Francji: Napoleon Bonaparte (sic!).

Oficer i szpieg nie Dreyfusa czyni jednak bohaterem głównym swej opowieści, a niejakiego Georga Picquarta (REWELACYJNY– zdobywca Oscara za rolę w “Artyście” Hazanaviciousa – Jean Dujardin!), który jest majorem. I służy w armii francuskiej od ponad 20 lat. Picquart jest wojskowym z krwi i kości. W rozumieniu takim, jakie dziś pozostaje w sferze mrzonek o tzw. ideałach jeśli chodzi o tzw. ludzi honoru. To nie jest bezrozumny służbista. Podlizuch. Karierowicz. To bardzo inteligentny, bardzo bystry strateg, który owszem – jest ambitny i zainteresowany tym, by piąć się w hierarchii wojskowej coraz wyżej – ale nie za każdą cenę. Jego dobre imię, a także dobre imię tego czemu służy – jest dla niego prymaryczne wobec partykularnych układzików, personalnych sympatii i interesu własnego. Jest kimś, to służbę wojskową ma za misję. A za misję uważa dobro kraju. I działanie na rzecz jego sprawnego funkcjonowania w imię wyższych wartości. Jednym słowem to idealista. Rzadki przypadek w świecie tak hierarchicznym jak armia.

Tak się składa, że dwa lata po skazaniu Dreyfusa (który notabene był kiedyś jego podwładnym w szkole oficerskiej i którego Picquart nigdy nie darzył personalną sympatią) – tytułowy oficer otrzymuje awans na pułkownika oraz posadę szefa francuskiego kontrwywiadu.

I musze się Wam przyznać, że ten wątek filmu Oficer i Szpieg – mnie osobiście “wziął” najbardziej! Picquart trafia bowiem do miejsca, które Polański przedstawia w sposób absolutnie fascynujący. I jakże – z dzisiejszego punktu widzenia – tym bardziej filmowy. Siedziba czy też biuro, w którym zatrudnione przez rząd francuski osoby zajmują się inwigilacją realnych lub ‘przeznaczonych’ do tego celu potencjalnych wrogów publicznych – to jest opowieść sama w sobie! Genialna w oglądaniu z perspektywy XXI wieku. Z perspektywy ludzi, którym wydaje się, że żyją w świecie całkowicie pozbawionym tajemnic. W którym – jak mniemają – wszystko „co trzeba wiedzieć” jest im podane w digitalnym sosie “tu i teraz”. I to natychmiast!…

To, że nie chcemy pamiętać, że to wszystko czego się “dowiadujemy” jest nam przedstawiane na setki sposobów. Zależnie od przyjętej interpretacji, a co więcej często jest zwykłym kłamstwem lub tzw. półprawdą. Albo wręcz tzw. Fake newsem…to, jak mawiają, insza inszość…

 

6

 

7

 

Oficer i szpieg przedstawia świat, w którym także – prawdę próbowano taić. Fałszować. Zmieniać. Dostosowywać do potrzeb i interesów poszczególnych osób. I robiono to na sposób – w tamtych czasach – najbardziej wysublimowany z możliwych (także technologicznie). Ale w tamtych czasach – jak zdaje się sugerować film Oficer i szpieg – jednakże dotarcie do sedna – okazywało się prostsze.

Lub nazywając rzecz po imieniu – realnie – choć wielkim wysiłkiem osiągane – możliwe…

Clue fabuły filmu Oficer i szpieg zasadza się bowiem na tym by przedstawić nam jak Picquart w roli szefa francuskiego wywiadu, oddany idei większego dobra – owszem – mający przywileje kogoś, kto w służbach państwowych zaszedł daleko – odkrywa, że te same służby, którym służy z wielkim oddaniem, a których oddanym i lojalnym członkiem był kiedyś Dreyfus – wyszykowały swoją własną historię człowieka, którego całkowicie zdyskredytowały.

To moim zdaniem bardzo pięknie oddany (za literackim pierwowzorem) punkt odniesienia, w którym za działaniami Picquarta stoi jego własne przeświadczenie o tym, że dyshonor uczyniony Dreyfusowi – tym samym – poniekąd symbolizuje – jego własny. O ile przymknie na to oko…

 

8

 

Im bardziej własne śledztwo prowadzone przez Picquarta w przypadkowo odkrytej “aferze Dreyfusa” nie daje mu spokoju, im bardziej znajduje coraz więcej dowodów na to, że jego rzekome spiskowanie przeciwko państwu francuskiemu sfałszowano, a prawdziwy zdrajca jest wciąż na wolności. I dodatkowo jeszcze bardzo przebiegle zabiega o to, żeby poszerzyć swoje wpływy i mieć dostęp do jeszcze większych niż do tej pory – ściśle tajnych informacji wojskowych. Im bardziej napotyka sprzeciw ludzi wyżej od niego postawionych, którym próbuje to czego się dowiedział przedstawić. Im bardziej widzi, że wali głową w mur, że ryzykuje własną karierę dla dobra sprawy (czytaj – sprawiedliwości) tym bardziej mu kibicujemy!

* * *

Francuski tytuł filmu “J’accuse” (Oskarżam) zaczerpnięty został z tytułu ”listu otwartego” opublikowanego w 1898 roku w gazecie L’Aurore przez jednego najważniejszych pisarzy francuskich przełomu XIX i XX wieku: Emila Zole – dziennikarza, eseistę, pisarza. Nominowanego dwukrotnie do nagrody Nobla. W którym to artykule Zola – kierowanym do Prezydenta Republiki Francuskiej – ostro krytykował ówczesny francuski rząd, francuski antysemityzm oraz odnosił sie bezpośrednio (po nazwiskach) do niezgodnego z prawem uwięzienia Dreyfusa…

To właśnie wtedy, w tamtym historycznym momencie powstała definicja “intelektualisty”. Którą posłużono się by zdefiniować postaci takie jak Zola – zdolne do krytycznego oglądu spraw, a mających jednocześnie duże zaplecze intelektualne. Na tej bazie, nieco potem wykwitł socjologicznie nowy byt / grupa społeczna nazwana “inteligentami”…

 

9

 

Gwoli historycznej ścisłości – Zoli, który opublikował oskarżenia wobec francuskiego rządu – wytoczono proces. Który przegrał. I który zmusił go do wyjazdu do Anglii. Nadmieniam o tym dlatego, że to moim zdaniem bardzo ważne. Bo jak się okazało po pewnym czasie – jego artykuł stał się bezpośrednim przyczynkiem do tego, że nie tylko uwolniono Dreyfusa od zarzutów, a nawet rehabilitowano. Ale przede wszystkim jego „J’accuse” do tej pory uchodzi za symbol. Metaforę dziennikarskiej wolności słowa, której celem jest demaskowanie działań politycznych knowań i niezgodnych z prawem działań w imię obrony skorumpowanej władzy.

* * *

Jest więc Oficer i Szpieg filmem o sprawach wielu. A przede wszystkim jest obrazem o tym, co się dzieje wtedy, kiedy aparat państwowy służy temu by służyć kwestiom politycznych sympatii, a nie temu, do czego został powołany…

Pokazuje szczegóły i detale odwiecznych działań tych (dziś już nikt nie korzysta ze skrawków porwanej korespondencji odręcznej, wygrzebanych ze śmietnika, jak też nie istnieją eksperci, których kompetencje są “niepodważalne”), którzy zawsze byli, są i będą. Tych, którzy używają sobie władzy wedle własnego życzenia. Tych, którzy władze mają i nie zawahają się jej użyć przeciw tym, z którymi im nie po drodze. I tych dla których władza, aparat państwowy oznacza – w zasadzie jedno – ich samych. A poza nimi samymi – nie istnieje.

Oficer i szpieg to film nie tylko doskonały warsztatowo. To film, który we mnie osobiście wzbudził ten rodzaj gorzkiej refleksji, którą w sztuce cenię bardziej niż bardzo. Roman Polański swoim (mam nadzieję, że nie ostatnim dziełem, co brzmi okrutnie, ale reżyser ma obecnie już 86 lat!) daje nam nie tylko popis kunsztu i maestrii w swojej profesji ale daje nam swego rodzaju “lekcję” z czegoś, co uważam za niezwykle istotne.

Oficer i Szpieg to obraz na wskroś – patrząc na to jedynie od tej strony – na wskroś opowiadający się za uczciwością, prawością. Za staniem po stronie prawdy. Za każdą cenę!

To obraz – hołd. Poświęconym prawu jako wartości prymarycznej wobec systemów politycznych, sympatii czy światopoglądów.

To film na wskroś humanistyczny, pięknie doniosły w swej wymowie. A jest nią przesłanie, które z niego wynika.

Uczciwość i prawość, honor i sprawiedliwość – są wyjątkowo pięknymi ideami – którymi jakże łatwo szafować w słowach. O ich realnej wartości jednakże mówią wyłącznie czyny, które za nimi stoją. Tych którzy prawo stanowią i tych, którzy mu podlegają…

 

 

*** Wszystkie zdjęcia oraz cytat pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu OFICER I SZPIEG na rynku polskim: Gutek Film


Artykuł z: https://www.kultura-osobista.pl/

Komentuj

Joanna Roman

Prowadzę autorskiego bloga KULTURA OSOBISTA. Poświęcony jest szeroko rozumianej kulturze i temu, jaki ma na mnie wpływ, czym mnie zachwyca i inspiruje.

Zaloguj się, by skomentować